Gotuj z Papieżem #1

Jestem świeżo po przeczytaniu pierwszego opowiadania z książki Jakuba Ćwieka “Gotuj z Papieżem” o tym samym tytule. I szczerze to nie wiem co napisać, jest to zgrabne dobrze napisane opowiadanie które ma samo w sobie olbrzymie zadatki na samodzielną książkę i bardzo żałuje, że jednak tak nie jest.

Akcja przez cały czas prze jak oszalała by w pewnym momencie wyhamować bez redukcji biegów jeżeli wiecie co mam na myśli. Pierwsze skojarzenie z takim zabiegiem to “Mgła” Stephana Kinga ale książkowe opowiadanie a nie film, jeżeli czytaliście to zrozumiecie.

Tak trochę marudzę ale sumując wrażenia to się nie zawiodłem, parokrotnie się uśmiechnąłem a także parsknięciem ze śmiechu gdyż całe opowiadanie jest bardzo lekkie, niczym bita śmietana i można się bawić znakomicie jeżeli damy się ponieść wyobraźni autora.

Mnie tylko boli, że ta bita śmietana się skończyła dokładnie przed truskawkami. Ale to chyba ten niedosyt sprawił, że cieknie mi ślinka na więcej.

Gotuj z Papieżem na półce.

Od wczoraj obracam nową książkę J. Ćwieka…  już pierwsze dziesięć stron napawało mnie optymizmem głównie dlatego że główny bohater niezmiernie komicznie przedstawiał w jakiś sposób mnie samego. A przynajmniej na początku.

Tak czy inaczej pierwsze 70 stron łyknąwszy bez żadnego zgrzytu. I tym bardziej się ciesze że to dopiero 1 z 10 opowiadań w tej książce. Zachęcam wszystkich fanów polskiej fantastyki do przeczytania. Ja mam zamiar się w tym pławić przez następne 500 stron.